Rozdział
III
Czyli:
„Alraro i prawdziwa natura Amber”
Kuzynka
patrzyła na mnie wściekle, wręcz piorunowała mnie wzrokiem. Nie wiedziałam o co
chodzi. Czyżby o tego Kastiela chodziło Charlotcie? Oby nie, bo widocznie Amber
czuła coś co niego. Tupnęła zła nogą i przybliżyła się niebezpiecznie do mnie.
Zawibrował mi telefon, ale nie zwróciłam na to uwagi.
- Co ty sobie wyobrażasz, głupia mendo?! –
wrzasnęła, zwracając uwagę wszystkich na dziedzińcu.
- Wpadłam na niego. Nie chciałam nic złego
zrobić Amber– próbowałam się tłumaczyć, ale dziewczyna mi przerwała.
- Odpieprz się od niego, albo przestanie być ci
tak wesoło! – krzyknęła i przechodząc, trąciła mnie.
Zaraz mnie szlag trafi! Co to miało być?! Własna
kuzynka?! Nawet nie słuchała tłumaczeń?! Chyba ją coś pojebało! Cała czerwona,
tym razem od złości, ruszyłam twardo do szkoły. Zatrzymał mnie czerwonowłosy.
- Ona tak ma, to pieprzona dziwka, nie przejmuj
się nią – oznajmił. Widocznie chciał mnie pocieszyć, ale niezbyt mu się to
udało. Ja wiem, że Amber taka jest, ale to kurna bolało!
Do oczu cisnęły mi się łzy i rozpłakałam się na
dobre dopiero w toalecie. Jak mogła coś takiego zrobić? Widocznie przez całe
życie jej nie znałam. To, co powiedziała w domu mogłam przeżyć, ale tego?
Nigdy. Aż wolę rzucić się z mostu, niż mieć znowu do czynienia z tą idiotką.
Zadzwonił
dzwonek, a ja usłyszałam walenie w kabinę. Nie ustało, więc po jakimś czasie
kopnęłam w nią nogą. Nie przeszkadzać! Ja tu rozmyślam!
-Otwórz to cholerstwo, albo wejdę górą! – rzekła
stanowczo dziewczyna po drugiej stronie.
Jak górą? Nieeee…… Zostaw mnie w spokoju! Ja
chcę poudawać ofiarę losu!
- Nigdzie się nie ruszam! – odpowiedziałam i
założyłam ręce na klatkę piersiową. Pewnie tego nie widzi, ale trudno.
Nade mną pojawiły się jej dłonie, uderzyłam w
nie wściekła. Dziewczyna pisnęła. Faktycznie chciała się wspiąć. Warknęłam, ale
się nie poddała. Walnęła mocno w klamkę, ale ani drgnęła.
- Dzwonek był pięć minut temu, ja z Wiolą
idziemy na lekcję – oznajmił inny głos. Oczami wyobraźni zobaczyłam, jak kiwa
głową.
-Otwieraj! Masz trzy sekundy! Raz! – Zero
reakcji- Dwa!- Nic.- Trzy!!! – krzyknęła tak głośno, że nie usłyszała, jak
przekręcam zamek.
Była w pozycji bojowej i kopniakiem uderzyła w
drzwi, a jako, że były otwarte, moja twarz miała z nimi bliskie spotkanie.
Dlaczego uchylają się do środka?! To nielogiczne!
- Przepraszam! – pisnęła zmartwiona. –Naprawdę
nie chciałam!
Kręciło mi się w głowie i obraz powoli się
rozmazywał, prawie upadłam, ale mnie podtrzymała. Zaczęłyśmy gdzieś iść. Nie
zauważyłam, jak wyszłyśmy z toalety, aż nie musiałyśmy wejść po schodach.
Zaprowadziła mnie do jakiego pomieszczenia. Było białe. A może czarne? Nie
odróżniałam kolorów. Posadziła mnie na czymś i ujrzałam jakiś blask. Bliżej
nieznane mi urządzenie świeciło w moje gałki oczne. Nie byłam tam tylko ja,
koło mnie wyczułam jakąś osobę. Jak wyczułam? Normalnie, węchem, a czym?
Językiem? Pff…
Musiałam
wiedzieć, co jest ze mną, więc odłączyłam się od ciała. Wiecie o co chodzi,
nie? Takie „pum” i jestem obok. Pielęgniarka. I wszystko jasne. A ja głupia
myślałam, że co? To oczywiste, bo nie było innego miejsca, gdzie mogła mnie
zaprowadzić białowłosa. Chyba…
Koło
mnie siedział jakiś chłopak, miał niebieskie włosy i obandażowaną rękę.
Wpatrywał się we mnie dziwnym wzrokiem. Czemu on się lampi? Ty masz niebieskie,
ja mam coś a’la tęczowe! Dosłownie. Mam tęczowe włosy. Jestem normalna?
Odpowiedź brzmi NIE. Moja głowa jest przykryta kolorowymi kudłami, ale je
kocham; moje oczy zmieniają kolor zależnie od humoru; potrafię odłączać duszę
od ciała i jeszcze wiele innych rzeczy; dodatkowo Amber jest moją kuzynką. Z
pewnością nie można mnie nazwać normalną, szczególnie patrząc na ostatni
argument.
Wróciłam
do ciała, bo babka zaczęła mnie o coś pytać.
- Huh? – Spojrzałam na nią w pełni odzyskując
ostrość widzenia.
Była wysoką szatynką, o niebieskich oczach i
miłym wyrazie twarzy, była szczupła i nosiła okulary. Typowa, dobra kobieta.
Coś czuję, że chętnie będę tu przychodzić, nie dość, iż często z różnych
powodów, to jeszcze chętnie.
- Jeśli chcesz to mogę cię zwolnić z lekcji,
chyba, że wolisz zostać, by nie mieć zaległości – zaproponowała z ciepłym
uśmiechem.
- Wolę zostać w szkole…– Kiwnęła głową i podała
mi jakieś tabletki.
- Ty też możesz iść, ściągnij bandaż dopiero w
sobotę- zwróciła się do ucznia. Wyszedł.
Połknęłam
tabletki, popiłam wodą i także wyszłam z gabinetu. Zza drzwi wyskoczył ów
chłopak.
- Roza! Kim ona jest?! Ma śliczne włosy! Gdzie
farbowała?!– Ekscytował się, jak małe dziecko. Złotooka wzruszyła ramionami.
- Mam na imię Loraleith, w skrócie Lora.
Zamieszkałam u kuzynostwa. To mój pierwszy dzień w szkole i…- nie dano mi
dokończyć.
-…I już wpakowałaś się w kłopoty… Wiesz, że masz
przechlapane? Będzie cię męczyć do końca życia - powiedziała dziewczyna.
-To nie kłopoty, Amber po prostu się zmieniła.
Jestem w stanie jej to wybaczyć, ale nie spodziewałam się tego mimo wszystko. A
w tych męczarniach będę musiała wytrzymać dwadzieścia cztery godziny na dobę,
jednak uda mi się. Żyłam w gorszych warunkach. – Ruszyliśmy korytarzem.
Spojrzeli na mnie dziwnie. Znowu coś nie tak?
Czy może zaskakujący jest fakt, iż Amber to moja kuzynka, chyba, że tego
jeszcze nie wiedzą…
- Dwadzieścia cztery godziny na dobę? A co? Mieszkasz z nią? – zaśmiała się
dziewczyna. Kiwnęłam, a uśmiech zszedł jej z twarzy.
- Mamy pokoje naprzeciwko siebie. Jak szłyśmy do
szkoły była jeszcze normalna. Szczera, zabawna, wesoła, przyjacielska
nastolatka. A gdy zobaczyła, że leżę na Kastielu to odbiła jej szajba. Aż nie
wiem, jak to skomentować –wyznałam.
Chłopak mnie przytulił, mocno i aż boleśnie. Nie
mogłam przez chwilę złapać oddechu. Po chwili się wyrwałam. Co to było?
- Jestem Alexy, chodzę do 2C, a ty? Od dziś będę
twoim najlepszym przyjacielem od serca.
Mina „WTF?” i pytające spojrzenia do dziewczyny.
Machnęła ręką, wybuchliśmy śmiechem. Może faktycznie to dobre materiały na
przyjaciół?
- Grupa Alraro do boju! Podbijemy ten nudny
świat! – krzyknął chłopak, wyrzucając jedną pięść ku górze.
-Alraro?
What is it?
- Alexy,
Rozalia, Lora. Pasuje idealnie, myślałem także nad
Allora, ale źle brzmiało, tak samo, jak Loraal, albo Raloal. – Wyszczerzył się,
jak małe dziecko.
Ja dla śmiechu także to zrobiłam i pocałowałam
go w policzek. Od dziś jest moim przyjacielem numer jeden! Poczochrał mnie po
włosach. Ja ci dam! Zachichotałam i zaczęłam go łaskotać. Idiota nie ma
łaskotek. Za to ja mam i on to w straszny sposób wykorzystał. Pomocy! Ja już
nie chcę! Rozalia próbowała tłumić śmiech, kiedy wylądowałam na ławce, ale nie
udawało jej się. Nawet wredota mi nie pomogła! Już się tym zmęczyłam. Nie
poddawałam się jednak, po jakiś 4 minutach torur zaczęłam błagać o litość. Że
też mu się chciało mnie męczyć… Pewnie znudził się tym po minucie, ale nie przestawał.
Roza
wybawicielka! Pacnęła go lekko w głowę i zostawił mnie w spokoju. Obolała
zwinęłam się w kłębek i opłakiwałam udawanym szlochem, jaki mam marny żywot.
Alexy mnie podniósł i przerzucił przez plecy.
- Odbiło ci?! Postaw mnie na ziemi! – darłam
się, uderzając pięściami w jego plecy.
Wybuchliśmy śmiechem, ale mnie nie odstawił.
Niósł gdzieś, a Rozalia śmiejąc się, szła obok. Jęknęłam i znów go uderzyłam w
plecy. Gdy weszliśmy do jakiegoś ogródka odstawił mnie na ziemię. Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem.
Wyszczerzył się, jak małe dziecko. Wyjął z kieszeni dwa lizaki, jednego dał
Rozie, a ja wyciągnęłam po drugiego rękę. Zaśmiał się i odsunął. Co za cham!
Otworzył go, a ja przekrzywiłam głowę i gdy polizał go, myśląc, że jest
bezpieczny, ja mu go wyrwałam z dłoni i włożyłam do ust. Zrobił naburmuszoną
minę i znów podniósł. Tym razem białowłosa zareagowała. Pstryknęła go w ucho, a
on mnie gwałtownie puścił.
Rzuciłyśmy
się biegiem do szkoły. Wpadłyśmy obie do klasy, a Alexy zdyszany chwilę później.
Nauczyciel zmierzył nas srogim spojrzeniem. Już miałam z Rozalią usiąść w
drugiej ławce w środkowym rzędzie, ale facet za biurkiem pokręcił głową. Gestem
wskazał, abym do niego podeszła. Złotooka usiadła tak gdzie miała zamiar, a
Alexy się do niej przysiadł. A ja gdzie?!
- Pierwszy raz cię tu widzę – oznajmił, opuszczając okulary, by przyjrzeć mi się bez nich.
- Pierwszy raz cię tu widzę – oznajmił, opuszczając okulary, by przyjrzeć mi się bez nich.
- Jestem nowa… Hoover, ale pewnie nie jest
wpisane moje nazwisko, bo je zmieniam – rzekłam cicho, spuszczając głowę.
Przerażał mnie. No tak, już nienawidzę matematyki.
- Mam nową uczennicę w dzienniku, ale kawałek
nazwiska jest zamazany. Meverly? Everly? Jesteś Everly, tak? – Nie spojrzał na
mnie, tylko wciąż patrzył na dziennik.
- Nie… Nie Everly… - wymamrotałam zirytowana.
- Everly, siadaj do ławki z Lysandrem. Trzecia
ławka, rząd pod oknem – powiedział i wrócił do prowadzenia zajęć.
Ruszyłam do ławki, mrucząc parę przekleństw pod
nosem. Usiadłam koło chłopaka. Miał białe włosy i dwukolorowe oczy.
Heterochromia? Ja też ją miałam, od razu po urodzeniu. Zniknęła mi, gdy oczy
zaczęły same zmieniać kolor. Wcześniej jedno miałam zielone, a drugie czerwone.
Ładny był, przyznaję. Nawet więcej niż ładny i nosił ciekawe wiktoriańskie
ciuszki.
- Hej, jestem Lysander. Masz ciekawe włosy. –
Zaczerwieniłam się. – O, przepraszam… Nie powinienem tak rozpoczynać
znajomości. – Speszył się.
Uśmiechnęłam się ciepło. Był słodki. Nie ma to
jak zaczynać nowe życie od stwierdzenia, że wszyscy chłopacy mi się z tej
szkoły podobają i będę ich podrywać. Szaleństwo…
- Mam na imię Loraleith, mieszkam aktualnie u
kuzynostwa i czuję się tu lekko nieswojo. Na powitanie dostałam opieprz od
Amber, bo przewróciłam się na Kastiela – odparłam, podpierając głowę dłońmi.
Przegadaliśmy
całą lekcję. Polubiłam go, przy okazji dowiedziałam się paru ciekawych rzeczy.
Resztę lekcji także z nim siedziałam. Cieszyłam się, że znalazłam z nim wspólny język. Gdy miałam
wracać coś sobie przypomniałam. A mianowicie Amber… Zamknęłam oczy i dłoniom
rozmasowywałam ból w skroniach na jej wspomnienie. I znów na coś wpadłam. Czy
ja jestem jakaś okropna niezdara?!
- Ile ty chcesz się przytulać w ciągu kilku
godzin? Nie za dużo? I jeszcze do nieznajomych? – zapytał czerwonowłosy i mnie
objął, wzdrygnęłam się i wyrwałam.
Tak… Jeszcze mi Kastiela brakowało, a jako
wisienkę na torcie zauważyłam moją kuzynkę, całą czerwoną. Stała w drzwiach od
liceum i trzęsła się ze złości. Zrobiłam wielkie oczy i pobiegłam do niej
zmartwiona.
- Zostaw mnie! Zdrajczyni! Nienawidzę cię! –
krzyknęła, a ja zobaczyłam, jak łzy jej się w oczach zbierają. Wmurowało mnie.
Przybliżyłam się do niej i ją przytuliłam. Przestała się trząść, odwzajemniła
uścisk.
- Przepraszam, to było niechcący… - wyszeptałam.
- To ja za bardzo wybuchnęłam – powiedziała i
zgromiła wszystkich wzrokiem pełnym wyższości. Ta to umie wymyślić…
Gapili
się na nas, jak na wariatów, szczególnie na mnie. Zazdrościcie, że to właśnie ona jest moją kuzynką, nie?! Ponosi mnie… Wróciłyśmy, plotkując do domu.
_________________________________________________________
Czy wy wiecie, że za każdym razem, jak chciałam dodać rozdział, nie działam mi net?!
Masakra T^T
No, ale coś wyskrobałam ^^
fajowy rozdział :3
OdpowiedzUsuńLysiu słodki, Alex zabawny, Kastiel taki jak zawsze achhhh... kobieto wspaniały rozdział
Amber jest jakaś nienormalna ;/
czekam na nexta
W jakim sensie nienormalna?
UsuńPrzez Lorę będzie się zmieniać na lepsze xD
Ale kłopotów z nią będzie, przyznaję ;3
This is extraaaaaaaaaa! ♣♠☻♂☻♥♣♠♦
OdpowiedzUsuńRozdział zajebwisty!
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że w drugim rozdziale nie dałam komenta, ale czasu nie miałam :p
Czekam na next xD
Twój blog został nominowany do LBA. Szczegóły u mnie :D
OdpowiedzUsuńMam pytanie: dlaczego tak znikłaś? Bo nie odzywasz się w ogóle, a ja zaczynam się martwić, bo tak nagle Cię zabrakło. Co się dzieje?
Em... Spokojnie, żyję i mam się dobrze.
UsuńMiałam małe problemy, a szlag mnie trafiał - Napisałam czwarty rozdział i mi się skasowało, napisałam go drugi raz i znowu zniknął, napisałam trzeci raz i się nie zapisał. Piszę go już czwarty i trzymajcie kciuki, bo coś mi się z tym cholernym kompem dzieje...
Sorki, że u was nie komentowałam, faktycznie zniknęłam z blogów.
I jeszcze obowiązki... -,-"
Masakra =,=
Oni mnie wszyscy wykończą.
Obiecuję, że postaram się napisać rozdział i przeczytać u was :*
Nie wiesz, jak mi ulżyło :D
UsuńI tu nie chodzi o komentarze na blogu, no coś ty (chociaż brakuje mi Cię :] ), ale byłaś, byłaś, a tu tak w pewnym momencie przestałaś dawać jakiekolwiek znaki życia, a ja mam coś takiego, że martwię się w takich sytuacjach. Dzięki, że odpisałaś, bo przynajmniej wiem, że wszystko okej ;D
A co do rozdziałów, to szczerze współczuję. Tyle razy pisać to samo od nowa? Szacun xD
Mam nadzieję, że niedługo dodasz. Właśnie, a tak mniej więcej, za kilka dni, tydzień, dwa? :D
To słodkie, że się martwisz, chociaż jestem świeżym gościem na waszych blogach :D
UsuńPiszę to samo w kółko i mam nadzieję, że nie dostanę od was opieprzu, że będzie słaba jakość rozdziału. Nawet nie wiecie, jakie to okropieństwo wszystko od nowa pisać... Miałam nawet chyba z dwa razy myśli o opuszczeniu bloga. W czasie pisania rozdziału, byłam może w połowie i nagle mi się word wyłączył, myślałam, że wyskoczę przez okno...
W tym tygodniu się postaram :D
A jak nie to na 100% będzie w następnym i to w miarę szybko. Ostatnio jakoś mi wena przyszła, ale... Mam ferie, a moi nauczyciele są okropni: 6 zestawów zadań z matmy, 5 wypracowań z polskiego i lektura do przeczytania... Padam... >.<
Uaaa, to naprawdę sporo. Nauczyciele to jacyś kosmici. Kto normalny zadaje uczniom na ferie tyle pracy domowej?
UsuńJeśli Word się wyłącza, to zapisuj co rusz to, co napisałaś, przynajmniej się nie usunie. Albo na telefonie pisz, a potem wgrywaj. Ja czasem jak mnie w domu nie ma, to pisze gdzieś u ciotki, czy tam w mieście, a potem po prostu przesyłam ;3
Jeśli chcesz nadrobićczytanie blogów (nie wim, które czytasz, ale to taka ogólna wskazówka ;) ), przyszykuj się psychicznie :D
I dobrze,że jest wena, będziesz pisała dniami u nocami, buahahaha! (tsa, jestem walnięta).
Jak opuścisz blog, to złoże na cb donos na policji za... się wymyśli, za co. Boisz się, prawda? :3 Chociaż w sumie to nawet Cię rozumiem, też myślę o skończeniu mojego (ale Ty sie nie waż!!!), bo kiepsko mu to teraz idzie... :c
Kończę moje rozterki, bo w ogóle nie powinnam ich tu pisać xD
Powiadomisz mnie, jak napiszesz next? ;)
P.s do poprzedniego mojego komentarza. Jesteś nominowana u mnie na LBA! :D
OdpowiedzUsuń